fbpx

Które portale i aplikacje zbierają najwięcej informacji o swoich użytkownikach?

Lis 4, 2020

W ciągu dnia kilkakrotnie logujemy się na różnorodnych portalach, korzystamy z rozmaitych serwisów i nierzadko wciskamy „akceptuj” na okienku z informacją o plikach cookies… Rzadko kiedy zastanawiamy się jednak nad tym, czym to skutkuje, jakie informacje o sobie zostawiamy w Internecie oraz w jaki sposób są one później wykorzystywane. Zdając sobie z tego sprawę, sprawdziliśmy które marki gromadzą najwięcej danych osobowych, co dokładnie wiedzę one o swoich użytkownikach oraz do jakich celów używają zebrane informacje. Wyniki mogą być dosyć zaskakujące, a czasem wręcz szokujące.

Dane, które zostawiamy w Internecie

Jedne informacje podajemy markom „jak na tacy” (np. logując się na poszczególnych witrynach), inne są w sprytny i często zaskakujący, ale wciąż legalny sposób wykradane (np. podczas prywatnych rozmów ze znajomymi czy też przy polubieniu konkretnych postów).

Fakt, że różne marki znają nasze imiona, nazwiska, wiek, datę urodzenia czy adres mailowy zdaje nie budzić żadnych podejrzeń czy wątpliwości. Na portalu Inc Larry Kim, właściciel firmy MobileMonkey, w swoim artykule 22 Things Big Tech Companies Know About You Right Now1 przedstawia jednak aż 22 informacji, które nie zawsze są tak oczywiste, a jednak zbierane na nasz temat najczęściej.

Wśród nich pojawiają się najbardziej podstawowe dane, ale także adres IP, historia wyszukiwania oraz prywatny kalendarz wydarzeń czy nawet te bardziej zaskakujące jak sposób zachowywania się w social mediach, tryb życia, używany model urządzenia mobilnego, podejście do zdrowego odżywiania lub też dane do rozpoznawania twarzy.

Jakie dane zbierają o nas najpopularniejsze serwisy i aplikacje internetowe?

Jakie dane zbierają o nas najpopularniejsze serwisy i aplikacje internetowe? [kliknij aby powiększyć]

Które marki zbierają najwięcej informacji o swoich użytkownikach?

Prawdopodobnie nikogo nie zaskakuje to, że zestawienie firm, które wiedzą o nas najwięcej, bezkonkurencyjnie wygrywa Facebook. Od samego początku istnienia portalu wiadomo bowiem, że zbiera on naprawdą sporą ilość informacji na temat swoich użytkowników.

Według zestawienia przygotowanego przez brytyjską markę Clario2: ze wszystkich danych osobowych, które prawo zezwala firmom gromadzić, Facebook zbiera aż 70,59%. Wśród nich znajdują się nie tylko podstawowe informacje, takie jak imię, nazwisko czy wiek, ale i nawet orientacja seksualna, wyznanie, byli pracodawcy, zainteresowania czy wiadomości na temat naszych bliskich.

Kolejną aplikacją, na której zostawiamy najwięcej informacji o sobie jest Instagram (a warto zauważyć, że serwis ten należy do Facebooka). Choć pozornie to jedynie prosty portal służący do publikacji zdjęć, w rzeczywistości zbiera on aż 58,82% możliwych do zebrania danych osobowych swoich użytkowników, takich jak wiek, zainteresowania czy orientacja seksualna.

Dwa kolejne miejsca w rankingu przypadły dwóm najpopularniejszym portalom randkowym na świecie: Tinder i Grindr. Zbierają one nawet te dane, które pozornie dla tego typu serwisu nie powinny mieć większego znaczenia, np. informacje o aktualnym stanowisku pracy czy o posiadaniu czworonożnego przyjaciela. Co ciekawe (ale też lekko przerażające) Tinder dodatkowo przechowuje i analizuje prywatne rozmowy użytkowników oraz śledzi ich ruchy na innych portalach społecznościowych (jeśli są z nim połączone).

Na pozycji piątej znalazł się Uber. Może być to zaskakujące, jako że logując się do aplikacji, użytkownik musi wpisać tylko podstawowe dane. Tymczasem portal ten wie o nas dużo więcej niż może się wydawać. Dzięki zamontowanym w swoich samochodach urządzeniach GPS śledzi on bowiem każdy ruch każdego swojego kierowcy, a więc wie dokąd i kiedy jeżdżą korzystający z ich usług klienci.

Po co marki i aplikacje zbierają nasze dane?

Świadomość ilości danych, jakie zbierają o nas różne marki, jest wśród Internautów coraz większa. Nie każdy jednak wie do czego dokładnie są one im potrzebne, a warto się nad tym zastanowić tworząc kolejne konto na kolejnym portalu.

Facebook przykładowo zbiera informacje na temat swoich użytkowników do bardzo zróżnicowanych celów. Od tych dosyć prozaicznych, jak wiedza na temat daty urodzin, która pozwala na złożenie życzeń urodzinowych, a tym samym „budowania więzi” między portalem a użytkownikiem; po te mające dużo większe konsekwencje, jak śledzenie lokalizacji użytkownika i poznawanie jego zainteresowań, a dzięki temu proponowania mu nowych grup, do których warto dołączyć czy też znajomych, których może dodać do swojej sieci kontaktów.

Najważniejsze dla Facebooka są jednak reklamy. W artykule Which Company Uses the Most of Your Data?3 Mary Atamaniuk, bazującego na raporcie Facebooka z 2018 roku, przeczytać można, że dzięki reklamom firma wzbogaciła się aż o 16,6 bilionów dolarów amerykańskich. Natomiast zbierane przez portal informacje na temat użytkowników (takie jak zainteresowania, odwiedzane miejsca czy stan cywilny) pozwalają na spersonalizowanie wyświetlających się im reklamy, a tym samym na większą sprzedaż reklamowanych usług i produktów.

Bardzo podobnie działa Instagram. Dzięki zebranym danym osobowym dopasowuje on konkretne reklamy do odpowiednich osób, aby zwiększyć szansę na interakcję użytkownika z wyświetlającą się mu ofertą. W prostszych słowach: jeśli dany użytkownik Instagrama publikuje zdjęcia z wyjazdów na narty, obserwuje konta innych narciarzy i często używa hasztagów związanych z narciarstwem – może być w 100% pewien, że na portalu wyświetlą mu się reklamy sprzętu narciarskiego.

Nie inaczej funkcjonuje Tinder czy Grindr. Dzięki specjalnym algorytmom portale te wykorzystują zebrane dane przede wszystkim do pomocy użytkownikom w znalezieniu ich „perfect match” (pol. idealne dopasowanie, czyli potencjalnego partnera), a tym samym zwiększeniu ich zażyłości z serwisem (lub innymi słowy: uzależnienia od niego). Gromadzone informacje pomagają także w odpowiednim kierowaniu reklam oraz ułatwiają sprzedaż subskrypcji Tinder Plus.

Uber również wykorzystuje zebrane dane do publikacji reklam, a z jego pomocy nierzadko korzystają też władze i służby bezpieczeństwa różnych państw. Niestety znane są przypadki, kiedy wiedzę tę firma użyła również do bardzo kontrowersyjnych celów. Jak czytamy w artykule Sarah Jeong Uber Knows Too Much About You4, który ukazał się na portalu Vice: podczas protestów taksówkarzy w mieście Hangzhou w Chinach Uber sprawdził, którzy jego kierowcy w nim uczestniczą, a następnie zagroził ich zwolnieniem.

Zbieranie danych z korzyścią dla nas

Na szczęście istnieją takie marki, których analiza naszych danych osobowych, może nieść drobne korzyści dla nas samych. Ich przykładem jest chociażby Spotify (który według raportu Clario zbiera 35,29% dostępnych danych) oraz Netflix (z wynikiem 26, 47%).

Spotify śledzi ruchy swoich użytkowników na innych portalach, uzyskując w ten sposób informacje na temat ich zainteresowań i aktywności. Dodatkowo zapamiętuje wszystkie przesłuchane przez użytkownika utwory. To natomiast pomaga aplikacji w stworzeniu najbardziej trafnego zestawienia rekomendowanych piosenek w przyszłości.

W bardzo podobny sposób działa serwis Netflix. Śledząc oglądane przez użytkownika filmy i seriale, jest w stanie zaproponować kolejne ciekawe pozycje, dostępne na jego łamach. To natomiast zwiększa zadowolenie użytkownika, ale też jego przywiązanie do platformy i tym samym jej korzyści finansowe.

Dane, które zostawiamy w sklepach internetowych

Zaskakująco mało danych zbierają o nas sklepy internetowe. Największe z nich – Amazon i eBay gromadzą zaledwie 23,53% dostępnych danych, co w porównaniu np. do Facebooka stanowi naprawdę niewielką ilość. Tego typu marki interesuje przede wszystkim nasze imię i nazwisko, adres e-mail oraz adres zamieszkania, które wykorzystują do zrealizowania zamówienia. Poza tymi podstawowymi danymi śledzą jedynie nasze ruchy na ich stronach www oraz zapamiętuje kupione produktu. Dzięki temu łatwiej przeprowadzać im kampanie reklamowe i dopasowywać je do naszych indywidualnych potrzeb.

Większość portali, serwisów i marek działających w Internecie posiada o nas – użytkownikach ogrom różnorodnych informacji. Dla jednych jest to prawda nieco przerażająca, dla innych całkiem zwyczajna. Warto jednak pamiętać, że prawnie wszystkie nasze dane muszą być przez daną markę chronione, a portal, na którym je zostawiamy nie ma prawa sprzedać ich innym firmom.

1 https://www.inc.com/larry-kim/22-things-big-tech-companies-know-about-you.html

2 https://clario.co/blog/columns/which-company-uses-most-data/

3 https://clario.co/blog/columns/which-company-uses-most-data/

4 https://www.vice.com/en/article/53ddwb/uber-knows-too-much-about-you

Przeczytaj także:

AMP Google – co to jest i jak ma wpływ na SEO?

AMP Google – co to jest i jak ma wpływ na SEO?

Inicjatorem stron AMP jest Google. Światowy koncern rozumiejąc potrzebę użytkowników w szybkim dostępie do informacji, rozpoczął pracę nad nowym standardem stron www. Tak właśnie narodziły się przyspieszony strony mobilne AMP, czyli Accelerated Mobile Pages. Czym się...